Wielki Kanał Brdy
historia, która zaczęła się od siana dla koni
człowiek ujarzmia wodę. woda ujarzmia człowieka
Jeszcze w opracowaniu
👉 Dwudniowa wyprawa rowerowa z dojazdem busem
Jednym z bardziej fascynujących pomysłów hydrologicznych w tej części kraju jest Wielki Kanał Brdy. Nie powstał dla widoków ani dla turystów. Powstał, bo konie chciały jeść.
W połowie XIX wieku pruskie wojsko potrzebowało ogromnych ilości siana dla kawalerii. A żeby było siano, musiały być łąki. A żeby były łąki – trzeba było wodę poustawiać tak, jak człowiek uznał za stosowne. I tak zaczęła się historia regulowania rzek, kopania kanałów i zmieniania krajobrazu pod potrzeby… żołądka konia.
Kanał Brdy to efekt tej logiki. Ciągnie wodę od zapory w Mylofie przez kilkadziesiąt kilometrów, nawadniając i odwadniając tereny, które wcześniej rządziły się własnymi prawami.
I właśnie wzdłuż tej historii jedziemy.
Dlaczego ta trasa?
Ta trasa nie powstała przypadkiem.
Powyżej widać, skąd w ogóle wziął się pomysł ingerowania w wodę – od koni i ich apetytu. Żeby je wykarmić, człowiek zaczął układać rzeki po swojemu. Kopać, piętrzyć, prowadzić tam, gdzie było mu wygodnie.
I właśnie to pokazuje pierwszy dzień.
Jedziemy przez miejsca, gdzie widać ten proces: od dzikiej natury, przez Tucholę, aż po kanał, akwedukt i zaporę. Krok po kroku widać, jak człowiek próbował przejąć kontrolę nad wodą.
Ale nie chcemy zostawić Cię z przekonaniem, że wszystko da się poukładać.
Dlatego jest drugi dzień.
Zsiadasz z roweru i wchodzisz na wodę.
Już nie prowadzisz – płyniesz.
Już nie prowadzisz – płyniesz.
I nagle okazuje się, że mimo całej tej inżynierii i planowania… człowiek wcale nie jest tu najważniejszy.
Jak wygląda trasa
To dwudniowa wyprawa, w której łączymy rower i wodę.
Dzień 1 to przejazd przez Bory Tucholskie wzdłuż Brdy i jej kanału. Startujemy w miejscu, gdzie natura jeszcze rządzi po swojemu, potem wjeżdżamy w świat ludzi i ich pomysłów na rzekę – Tuchola, kanał, akwedukt i zapora. Trasa ma charakter liniowy i każdy jedzie swoim tempem, z punktami po drodze i możliwością skrócenia dnia.
Dzień 2 to zmiana perspektywy. Zostawiamy rowery i przenosimy się na wodę. W zależności od warunków wybieramy odcinek Brdy lub jezioro Charzykowskie. To spokojny spływ, bez ciśnienia na dystans – bardziej o płynięciu niż „robieniu kilometrów”.
Całość zamyka się w dwóch dniach, które razem tworzą jedną historię:
najpierw jedziesz, potem płyniesz. 😼
najpierw jedziesz, potem płyniesz. 😼
Ramy czasowe
w opracowaniu
👉 Bus jest w tle. Jak trzeba – zbiera.
Koszt udziału
w opracowaniu
Co zabieramy?
ubranie, czapeczke, okulary. sprawny i naladowany telefon. powerbank (uzupełnimy)
Co otrzymujesz
👉 opis trasy w wersji papierowej – żebyś nie musiał zgadywać, gdzie jesteś
👉 mapa trasy w Google Maps – prosta do użycia w telefonie
👉 plik GPX z Komoot – jeśli chcesz jechać dokładnie po śladzie
👉 mapa trasy w Google Maps – prosta do użycia w telefonie
👉 plik GPX z Komoot – jeśli chcesz jechać dokładnie po śladzie
(uzupelnimy)
Słodki kącik
Na trasie jest kawa z termosu, a do niej mały zwyczaj: każdy uczestnik zabiera niewielki kawałek ciasta do podzielenia z pozostałymi. Nie duży, symboliczny, tak żeby po podziale powstało kilka małych, różnych kawałków. Z prostego postoju robi się wtedy mały rowerowy stół. I, umówmy się, osiem różnych ciast brzmi lepiej niż jedno 😼Jak jedziemy
Cenimy sobie wyśmienite towarzystwo i radosną atmosferę — ale bez przymusu i bez grania pod tempo grupy.
Nie jedziemy dla kilometrów. Te można kręcić wokół Poznania.
Jedziemy po klimat - żeby go poczuć i miejsca - żeby go zobaczyć.
Każda wyprawa jest trochę inna. I o to właśnie chodzi.
Nie jedziemy dla kilometrów. Te można kręcić wokół Poznania.
Jedziemy po klimat - żeby go poczuć i miejsca - żeby go zobaczyć.
Każda wyprawa jest trochę inna. I o to właśnie chodzi.
Szczerze polecam Komoot jako nawigację rowerową w telefonie.
Na tym poziomie jest darmowy, działa bardzo dobrze i przyda Ci się nie tylko na tej wyprawie.
W praktyce: rowerzyści jeżdżą na Komoot, a kierowcy na Google Maps.
W praktyce: rowerzyści jeżdżą na Komoot, a kierowcy na Google Maps.
Informacje małym druczkiem:
- zapisy: formularz na www (link zapisz się)
- kliknięcie „wezmę udział” nie oznacza rezerwacji miejsca
- wpłata zaliczki jest równoznaczna z zapoznaniem się i akceptacją regulaminu wyjazdu zamieszczonego na www.wyprawynakolach.pl
- należy pamiętać o włączonym roamingu
- nie odpowiadamy za ewentualne zmiany cen wstępów, biletów
🧐 Dla ciekawskich (a trochę leniwych)
Dopiszemy